Nasz ulubiony – makaron po grecku.

Zaczęło się pod koniec sierpnia. Kiedy pochylona tuż nad ziemią, w hołdzie naturze i ku zgrozie chwastów, które rozpleniły się w ogrodzie, robiłam porządki. Zadarłam głowę w stronę tego – jakże dobrze mi znanego dźwięku. Klangor. Zwiastujący koniec lata. Lubimy myśleć, że ledwie się zaczęło, a tu już klucze rzucone w bezmiar błękitu i co?…

Czytaj więcej

Książki lipca i sierpnia.

„Literatura, tworząc światy o zdumiewającym ontologicznym statusie, wyprowadza nas poza siebie samych i pozwala uczestniczyć w doświadczeniu, które inaczej nie byłoby nam dane. Jeżeli dobrze się zastanowić, to większość naszej wiedzy, doświadczeń, gustów, pasji i emocji ma bezpośredni związek z książkami, które czytaliśmy. Traktujemy postaci literackie jak bliskich nam i całkiem realnie istniejących ludzi. Przywiązujemy…

Czytaj więcej

Dziękuję!

I pomyśleć, że jeszcze 4 lata temu nakrywałam do stołu dla pięciu osób. Dziś rano owsiankę serwowałam już tylko dla 3. Kolejne dziecko właśnie wyfrunęło z gniazda. A my mościmy się w tej całkiem nowej – i co tu ukrywać – trudnej do zaakceptowania – codzienności.

Czytaj więcej

Książki czerwca.

Może się wydawać, że ostatecznie porzuciłam gotowanie na rzecz czytania książek. I tkwi w tym sporo prawdy, nawet jeśli jest chwilowe i wymuszone okolicznościami remontowymi. Wszystko toczy się zgodnie z planem, szczęśliwie bez opóźnień i na dwa najbliższe dni zapowiadana jest instalacja nowej kuchni. A w niej – wreszcie – płyta grzewcza (jak ja marzę…

Czytaj więcej

Książki maja.

” (…) naszym życiem kieruje niepewność, często zniechęcająca, a nawet destrukcyjna. Jeśli jednak wytrwamy i zachowamy szlachetne serce, możemy zostać nagrodzeni chwilą najwyższej jasności – momentem, w którym wszystko, co nas spotkało, nagle okazuje się koniecznym ciągiem zdarzeń, a my stajemy u progu nowego, śmiałego życia, które od początku było nam pisane.”

Czytaj więcej

Najlepsze kardamonowe bułeczki.

Nie wiem, jak u Was, ale tutaj – ten maj to klapa. Schodzić będzie ze sceny nieoklaskiwany i chyba tylko najwięksi desperaci będą wołać na bis. (Osobiście uciszę klakierów, jeśli w ogóle znajdą się takowi). Przejmujący chłód, wilgoć i ślimaki urzędujące w bratkach. Te to mają ucztę. Jakiś taki niedobry to czas. Nie będę pisać,…

Czytaj więcej

„Wielki ogarniacz kuchni” – recenzja.

W jednej z tych równie pięknych, co ciężkich książek Gordon Ramsay ku pokrzepieniu serc pisze tak: „Gotowanie powinno sprawiać nam przyjemność, a nie być przykrym obowiązkiem. Czego tu się bać? Uczymy się na własnych błędach, więc gotowania nie należy się obawiać. Ja również popełniam błędy i uczę się nowych rzeczy – to mnie nie powstrzymuje…

Czytaj więcej

Książki marca i kwietnia.

Trochę to trwało. Muszę jednak przyznać to tutaj otwarcie – Houston, mieliśmy problem. Po świetnych czytelniczo dwóch pierwszych miesiącach roku nastąpiło załamanie. Zdecydowałam się na lekturę książek niełatwych emocjonalnie (przynajmniej dla mnie), co w połączeniu z przedłużającą się sytuacją pandemiczną i depresyjną pogodą ducha and co zaowocowało odstawieniem książek na plan tak odległy, że bardzo…

Czytaj więcej

Poke bowl.

Jak co roku, w maju, obiecuję sobie, że przeżyję ten wyjątkowy czas, pełniej, świadomiej, radośniej, uważniej. I w sumie – kiedy tak patrzę wstecz, wydaje mi się, że właściwie udaje mi się tego dokonać. Poczucie, że tych majów w naszym życiu ubywa, nie jest tu z pewnością bez znaczenia. Towarzyszyć mu też zaczyna doskwierające przeczucie,…

Czytaj więcej